Wstęp do nurkowania jaskiniowego: odpowiedź na pytanie.

Autor: Maciej Kolasiński

PJ1
image-401
Po dłuższej przerwie nowa relacja. Tym razem kilka wrażeń z pierwszego kursu nurkowania jaskiniowego tj. na stopień PJ1 KDP/CMAS oraz pierwszych zanurzeń pod realnym stropem. Coś czego nigdy nie robiłem. Po długim oczekiwaniu na sprzyjający termin doczekałem się. Część roku wymagająca pod względem termicznym – luty. Pierwsza myśl – będzie ciężko, ale trudno. Trzeba działać. Im trudniej w czasie szkolenia tym łatwiej w realnych warunkach. Wszystkie ćwiczenia odbywały się co prawda przy dodatniej temperaturze powietrza jednak temperatura wody jeziora Ukiel już nie rozpieszczała, maksymalnie +2 stopnie i cienki lód. W ciągu 2 dni zajęć na „sucho” i w wodach otwartych do opanowania był szereg umiejętności, głównie z samoratownictwa: oddychanie z partnerem na długim wężu podczas poruszania się po poręczówce w wariantach z widocznością oraz w „ślepej masce”.

Następnie wycinanie się z zaczepionej poręczówki z zachowaniem jaj ciągłości oraz odnajdywanie zaginionej liny poręczowej przy pomocy szpulki w warunkach braku widoczności. Poznanie tajników poręczowania metodami francuską (gumki) i amerykańską (ciasteczka, strzałki kierunkowe) za pomocą kołowrotka i szpulki to nadmiarowa część programu kursu. Świadczy to o jego wysokiej jakości. Poza tym spora dawka teorii od speleogenezy poprzez procedury awaryjne do historii nurkowania jaskiniowego dopełniła obrazu – czym tak naprawdę jest nurkowanie jaskiniowe – matka nurkowań technicznych.

Poznane w części „otwartowodnej” skillsy należało przepraktykować gdzieś pod stropem, chodź uwaga, to także nadmiarowa część szkolenia na tym pkursu na tym poziomie. Najbliższym miejscem, w którym można się zanurzyć pod prawdziwym stropem to Fort Carski w Kownie, na Litwie. Kilkaset metrów korytarzy pozwoliło na przepraktykowanie np. powrotu do wyjścia po poręczówce w warunkach ciemności, powtórzenie nabytych na wodach otwartych skillsów jak i co najważniejsze, odpowiedzieć samemu sobie na najważinejsze pytanie: Czy nurkowanie jaskiniowe jest dla mnie?

Na ostateczną odpowiedź poczekałem do następnego wyjazdu pod strop. Już tydzień po kursie, tym razem na Dolnym Śląsku miałem okazję poznać swoją granicę komfortu psychicznego. Pierwsze moje nurkowanie przypominające prawdziwe jaskiniowe odbyło się w zalanej kopalni srebra Mari Agnes w Bystrzycy Górnej. Dla początkującego miejsce ekscytujące i na pewno nie łatwe, głównie pod względem psychicznym. Było całkiem fajnie, ale miejscami zdecydowanie za ciasno. Werdykt: to nie jest do końca to co mi się podoba. Jedziemy dalej. Ujęcie wody nieczynnego browaru w Sobótce. Ciasne korytarze o szerokości ok. 1,5m. Niezbyt przestronnie można by rzec. Tutaj odpowiedziałem sobie w końcu na pytanie. Tak, mogę nurkować pod stropem ale to miejsce jest póki co na granicy mojego komfortu. Najważniejsze znać własne ograniczenia. Piękne Cenoty i francuskie jaskienie czekają. To będzie to.

Za wprowadzenie do świata jaskiń dziękuję instruktorom Sebastianowi Dobrowolskiemu i Błażejowi Pruskiemu z Akademii Nurkowania Jaskiniowego Speleodiving

 

 


Komentarze są zamknięte.