Przygoda życia

Autor: Błażej Pruski

W miesiącu sierpniu 2014 roku miałem okazję wzięcia udziału w wyprawie speleologicznej do Albanii. Projekt miał na celu poszukiwanie nowych jaskiń, eksploracje zlokalizowanych przy poprzednich wyprawach, przesunięcia przodków poprzez położenie poręczówek, kartowanie celem sporządzenia planów, wyszukiwanie nowych ciągów i połączeń oraz sporządzenie dokumentacji filmowej. Ponieważ byłem tam w charakterze sympatyka, zaproszonego przez Członków Grupy Nurków Jaskiniowych moja relacja nie wchodzi w sferę dokonań merytorycznych, nie ma charakteru dziennika, sprawozdania naukowego. Te formy zostaną zaprezentowane przez osoby znacznie bardzie kompetentne w dokumentowaniu i sporządzaniu planów jaskiń jak i upoważnionych do oficjalnego relacjonowania. Ja chciałbym podzielić się klimatem emocjonalnej impresji, której z pewnością nie tylko ja doświadczyłem. Wybór terminu uwzględniał stan prądów w jaskini czyli okres względnej stabilizacji między wiosennymi roztopami a jesiennymi ulewami – wskazania padły na drugą połowę sierpnia. Konsekwencją wyboru była konieczność znoszenia przez dwa tygodnie 40-sto stopniowych upałów, co przy konieczności transportu sprzętu na kilkusetmetrowe odległości z różnicami poziomów skazywało nas na wysiłek fizyczny grożący odwodnieniem i powikłaniami dekompresyjnymi. Wszystkie czynności bytowe, jak nabijanie butli, gotowanie, oporządzanie sprzętu również wykonujemy w skwarze. Zespół składa się z kilkunastu osób gdzie każda ma przypisaną funkcje i wynikające z tego zadania. Są osoby nie nurkujące, wspierające nas siłą fizyczną /szerpowie/, są wszędołazy wysokogórskie, którzy podczas wielogodzinnych zaplanowanych wypraw na azymut docierają do miejsc wytypowane do suchej weryfikacji za pomocą googlearth. Większość z nas to nurkowie techniczni-jaskiniowi. Projekt ma charakter multifederacyjny i jest doskonała okazją do wszechstronnego rozwoju indywidualnego jak i doskonalenia współdziałania zespołowego. Co dzień ustalamy cele doraźne, operujemy w pięciu jaskiniach w promieniu 2 godzin jazdy samochodem. Raz jesteś nurkiem, innym razem wartownikiem, blenderem, szerpą, naukowcem, kierowcą lub cookiem…
Celowo piszę cookiem nie kucharzem. Różnica jest taka że cook ma zapotrzebowanie na co raz bardziej wyszukane potrawy mając topniejącą ilość produktów do zastosowania. Analogicznie jest z blendowaniem – w miarę wynikania nowych zadań potrzebujemy wyrafinowanych mieszanin mając malejącą ilość gazów źródłowych. To rozwijające umysłowo wyzwania kulinarno – blenderskie. Dobry poligon kreatywności :o)
Podobnie z logistyką nurkową – dylematy – czy zabrać dodatkowe deko gazy, które sam muszę dotransportować tam i tu czy odbyć dłuuugą dekompresje na gazach plecowych wychładzając się do szpiku i zużyć ograniczoną energię w inny sposób … Wspinać się po skałach na gotowo – w sprzęcie, czy zrobić cztery kursy odwadniając się. Kolejne dylematy to świadomość że w większości doskonała pływalność gwarantuje widoczność tylko w jedną stronę. Wszak to nie odwiedzane codziennie przez dziesiątki nurków dziennie jaskinie LOT. Twoje bąble jak perfekcyjne zmiotki podniosą ze ścian i sufitu mleczny osad. Jeżeli będziesz sam masz szanse odczytać wskazania komputera, nie musisz się martwić o partnera … Straciłeś kontakt z poręczówką … zapomniałeś o znaczniku ? Już po tobie … Mój komputer od miesięcy w funkcji GAUGE jako że żadne nie są przygotowane do analizy niefizjologicznych profili wymuszonych geometrią skały… np. aby wykonać nurkowanie na trzycyfrową głębokość w studni trzeba wstępnie przejść przez syfon na 50 metrach i wypłycić się przed docelowym zanurzeniem tracąc cenny gaz i miejsce w tkance na saturujący gaz, podobnie powrót…
Wiele zadań jest możliwych do wykonania tylko przy akceptacji filozofii FAR – F..k All Rules :o)
Żadne zdjęcia i filmy nie oddadzą tego co dostajesz w zamian… Mistyczne doznania, głęboka pokora wynikająca ze świadomości jak krucha jest doczesność, głęboki żal że trzeba wyjść, wielka radość że się wyszło bez szwanku, upodlenie w wysiłku fizycznym…
Całość w atmosferze pełnej współpracy zespołu. To doskonała okazja do odświeżenia w realu wieloletnich znajomości jak też poznania nowych osobowości…
I dla takich chwil pragnę tam wrócić :o)


Komentarze są zamknięte.